Strona główna

*


Pierwszy teren to niezapomniane przeżycie. Co tam, że Rekord to największy koń w stajni mający 1,60 w kłębie i ogromny tchórz w stosunku do owadów. Ten galop na tak ogromnej przestrzeni był cudowny. I co tam, że w końcu mój kochany konik zszedł z trasy i nagle stanął w miejscu, jednocześnie pozbywając się mnie ze swojego grzbietu.
Teraz czuję się bardziej "dojrzałym" jeźdźcem. Przecież wiele przeżyłam. Kiedyś w końcu trzeba spaść, by zobaczyć jak to jest i przestać sie tego bać. Bo jeździec, który nigdy nie zaliczy gleby, to żaden jeździec!
Wcale się nie zraziłam do jazdy i koni. Za to nabrałam jeszcze większej chęci na to wszystko. I rodzice też się nie przerazili.
W końcu krzywdę można sobie zrobić nawet przed telewizorem i jeśli mamy umrzeć, to może się to stać nawet w drodze do sklepu...
Karola 2005-07-25 16:07:14
skomentuj (8)